|
Miller - konferencja prasowaMiller: Propozycja postawienia mnie przed Trybunałem Stanu to próba prawicowego puczu 2.10.Szczecin (PAP)- Próbą prawicowego puczu nazwał były premier Leszek Miller sugestię posła PiS i członka sejmowej komisji śledczej badającej sprawę PKN Orlen Zbigniewa Wassermana, który w wywiadzie dla sobotniego "Faktu" powiedział, że w wyniku prac komisji może być uzasadnione postawienie prezydenta i byłego premiera przed Trybunałem Stanu w sprawie PKN Orlen. "No cóż, te nawoływania do Trybunału Stanu mnożą się jak króliki w świadomości przedstawicieli polskiej prawicy. Ja w ogóle uważam, że mamy do czynienia z pewną próbą prawicowego puczu, polegającego na tym, że ma się zamazać podział władz i władza polityczna; np. Sejm ma się stać swego rodzaju trybunałem ludowym, w którym z większością polityczną ustala się sprawiedliwość czy sądzi się ludzi, a wymiar sprawiedliwości miałby otrzymywać tylko zlecenia i te decyzje wykonywać" - powiedział Miller na sobotniej konferencji prasowej w Szczecinie. Były szef rządu uczestniczył w posiedzeniu rady programowej miejskich struktur SLD. Według Wassermana w wyniku prac komisji śledczej może być uzasadnione postawienie byłego premiera przed Trybunałem Stanu i przed sądem w związku ze sprawą zatrzymania byłego prezesa PKN Orlen Andrzeja Modrzejewskiego. Oświadczył też, że jedną z najbardziej prawdopodobnych wersji wydarzeń jest taka, że to w gabinecie Leszka Millera zapadła decyzja o zatrzymaniu prezesa PKN Orlen Andrzeja Modrzejewskiego. Wasserman dodał, że niewinni nie muszą bać się komisji śledczej. Na pytanie, czy powinien się bać jej Leszek Miller, Wasserman odpowiedział twierdząco. "Pan Wasserman jest pewnie duchem świętym dlatego, że nikt z uczestników tego spotkania, włącznie z panem Kaczmarkiem, którzy byli dotychczas przesłuchiwani, nie potwierdził tego" - skomentował Miller. Miller zapewnił również, że nie boi się niczego, a zwłaszcza kolegów posła Wassermana. "Uczciwi ludzie nie powinni się bać, ale problem polega na tym, że pan Wasserman nie jest człowiekiem uczciwym". "Każdy porządny, uczciwy człowiek, jeśli oskarża kogoś innego powinien mieć na to dowody" - uzasadnił. "Bać się powinien pan Wasserman, bo kiedy był zastępca prokuratora generalnego, jego szef przekazał mu informację o nieprawidłowościach w kontraktach Orlenu. Wasserman przesłał ten materiał do prokuratury w Płocku i tolerował, że wszystko prokuratura umorzyła. To, co można było rozpocząć trzy lata temu zostało przez Wassermana zlekceważone" - oświadczył w rozmowie z PAP były premier. Miller przyznał również, że jest zaniepokojony tym, co się obecnie dzieje wokół telewizji publicznej. Wyjaśnił, że chodzi o eliminowanie z TVP ludzi, "którzy w jakikolwiek sposób mogą się kojarzyć z lewicą". Były szef rządu obawia się, że dochodzi do przejęcia telewizji przez ludzi prawicy. "Następuje coś w rodzaju próby przejęcia telewizji publicznej przez grupę związaną z PO i PiS" - powiedział dziennikarzom. Miller odniósł się też do propozycji zgłoszonej przez jego ugrupowanie, dotyczącej wprowadzenia dodatkowej 50-procentowej stawki podatku dochodowego dla najbogatszych. Oświadczył, że jest temu przeciwny i zapowiedział, że będzie przekonywał kolegów partyjnych, aby się z tej propozycji wycofali. "Nie powinno się podatku traktować jako instrumentu sprawiedliwości społecznej, ale jako instrument wspomagania lub obniżania tempa wzrostu gospodarczego" - wyjaśnił. Jerzy HausnerTrzy pytania do ...Jerzego Hausnera wicepremiera RP - Podczas odbywającej się w Szczecinie konferencji "Polityka regionalna, polityka mieszkaniowa i rozwój regionalny w Narodowym Planie Rozwoju 2007-2013" padały zarzuty wobec rządu dotyczące braku decentralizacji. - To nie jest odkrycie i trudno nazywać to zarzutem. To jest teza, która jest w Polsce powszechnie przyjmowana, że nasza reforma - umownie nazwijmy ją samorządowa - została przeprowadzona do połowy. A mianowicie, dokonano zmiany organizacji terytorialnej państwa, a nie dokonano decetralizacji finansów publicznych. I ta sytuacja istniała od początku. Zakładano, że będzie drugi krok. Poprzedni rząd tego nie dokonał, obecny rząd - mówię o rządzie tej kadencji, bo to było za czasów poprzedniego premiera - zrobił istotny ruch, jakim była nowa ustawa o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Na pewno pod tym względem sytuacja w roku 2004 jest znacznie lepsza niż poprzednio, ale to nie znaczy, że zamknięto całą sprawę. Dzisiaj postawienie tej tezy wiąże się z tym, że jeżeli chcemy, aby samorządy regionalne, samorządy województw były podmiotami w rozwoju swoich regionów, były gospodarzami regionu, jeżeli chcemy żeby przygotowywały swoje regionalne programy operacyjne, wykorzystywały swoje pieniądze, to my musimy im w znacznym stopniu zapewnić wyższy poziom dochodów własnych, wyższy poziom podmiotowości w zakresie władztwa i kompetencji. Ta sprawa jest przeze mnie publicznie stawiana. Rząd przyjął założenia do Narodowego Planu Rozwoju mówiąc, że w 2007 roku ma być 16 zintegrowanych programów rozwoju regionalnego. - Unijne stypendia już miały być wypłacane, a ministerstwo ni stąd ni zowąd zmieniło formularze wniosków. Te nowe, przysłane do urzędów marszałkowskich praktycznie różnią się od poprzednich jedynie nieistotnymi dla meritum drobiazgami. - Chciałbym powiedzieć, że tą sprawą nie zajmuje się przede wszystkim ministerstwo, którym kieruję. Tą sprawą zajmują się również struktury samorządowe. Ja często o to bywam pytany, a jak pan pyta o jakiś fakt, to ja go nie znam. Pewnie znowu coś się stało, ktoś coś napisał, ktoś coś powiedział, będę musiał sprawdzić. Jeżeli przysłano nowe formularze, to ja wcale nie jestem przekonany, że trzeba rzecz zaczynać od nowa. Natomiast przypominam sobie poprzednią fazę zajmowania się tą sprawą i sytuację, w której część województw przyjmowała wnioski, rozpatrywała je, uruchamiała działania, a w części - że tak powiem - trwała procedura. Ja mam do czynienia z wieloma urzędnikami i mogę powiedzieć, że są dwa typy urzędników. Jeden to taki, który musi mieć na wszystko zasłonę. Patrzy, by mieć przede wszystkim porządek w papierach. Ci urzędnicy tylko przeszkadzają. I drugi rodzaj to ci, którzy są aktywni i chcą rozwiązać problem. To nie jest kwestia tylko Warszawy czy mojego ministerstwa, ale w całej Polsce. Trzeba, by nasi urzędnicy pomagali rozwiązywać problemy i nie szukali każdego dobrego pretekstu, by ich nie rozwiązywać. Raz jeszcze jednak muszę powiedzieć, że nie przypuszczam, by uruchomiono jakąś absurdalną procedurę, by raz jeszcze trzeba było wypełniać wnioski. - Czy rząd już zdecydował się na subwencje państwowe dla stoczni polskich ? - Jest już w tej sprawie decyzja Rady Ministrów, którą wnosił minister finansów, nie ja, choć na mój wniosek. Decyzja więc w tej sprawie już zapadła. Tam, gdzie przepisy unijne pozwalają na tego rodzaju dopłaty, bo chodzi o określone typy statków i skalę tych dopłat, to rząd podjął decyzję, że w przyszłym roku będą uruchomione odpowiednie środki. Te środki są zarezerwowane w ustawie budżetowej. Uchwalenie ustawy budżetowej uruchomi działania wykonawcze. Marek
<< Pierwszy
< Poprzedni
[3 / 3]
Następny > Ostatni >>
|
|
| copyright Biuro Poselskie | Wszelkie prawa zastrzeżone | faktura po angielsku | praca avon | biuro rachunkowe poznań | Dobry programy dla firm to np. moduł finansowo księgowy ERP. | VAT od paliwa | chwilówki | tandemy w gdańsku | Alde Polska |